Mam alergię na Minky w sensie takim, że jest wszędzie. Tu kocyk, tam kwadracik sensoryczny, tu kostka, dalej podusie, pokrowce na wózki, wujemójedzikiewęże. Świat szyjących jest w dużym stopniu opanowany przez młode mamy i ich kolorowe bawełny, i Minky. Fejsbók aż pęka od pytań o tutoriale od konkursów, w których można wygrać kolorowo dziecięce gadżety. Zgrozo.
Ale ja i Minky? Nigdy! Bo i po co? Jestem przecież wyzwoloną, młodą, bezdzietną. Masz ci los, zanim pomyślałam to pierwszy "licelany" bobas pojawił się na świecie. I co?
Trzeba było uszyć najpiękniejszy kocyk dla Bastianka, niech ma chłopak!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz